explicitClick to confirm you are 18+

7. Nawiedzona Melaka

Życie w TropikachJun 24, 2020, 9:56:29 AM
thumb_up4thumb_downmore_vert

Włoski reporter Tiziano Terzani w swojej słynnej książce “Powiedział mi wróżbita. Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie” pisał, że Melaka jest najbardziej nawiedzonym miastem w Malezji, gdzie na każdym kroku czają się historie o duchach, demonach i innych zjawach. Prawda czy fikcja?

Wyskakuję z pociągu w Tampin, gdzie zostaję otoczony przez chmurę taksówkarzy próbujących zaoferować mi drogą przejażdżkę prosto do Melaki. Próba dogadania się ze sprzedawcą biletów wysłała mnie wprost na postój taksówek co jedynie utwierdziła mnie w przekonaniu, że kolejarz współpracuje z taksówkową mafią. Jem lunch w dworcowej knajpie i wdaję się w pogawędkę z jej właścicielem. – Centrum Tampin jest zaledwie 1,5 km stąd. Możesz tam złapać tani autobus do Melaki, który kursuje co godzinę. – doradza. 

Niewiele myśląc zarzucam plecak na ramię i ruszam we wskazanym kierunku ku niedowierzaniu taksówkarzy. Pięć minut później zatrzymuję się przy mnie jeden z nich oferując mi podwiezienie na dworzec autobusowy za rozsądną cenę. Zgadzam się jako, że spacer w tropikalnym deszczu nie należy do najprzyjemniejszych.

Godzinna przejażdżka autobusem z Tampin do Melaki to przygoda sama w sobie. Stary, niedowidzący kierowca prowadzi jeszcze starsze od niego metalowe pudło z zaciętością kierowcy czołgu na amfetaminie. Metalowa podłoga jest niezwykle śliska, od deszczu wpadającego przez okna pozbawione szyb. Przynajmniej żar tropików nie wdaje się we znaki.

Pierwsze wrażenia z Melaki potwierdzają moje najgorsze obawy – to jeden wielki plac budowy powoli zapełniający się wysokimi konstrukcjami ze stali, szkła i betonu. Przerażony ogromem i ilością nowoczesnych sklepów otaczających dworzec autobusowy tego niewielkiego miasta łapię taksówkę do starego miasta.

Po dotarciu do serca Melaki oddycham z ulgą. Nowoczesność ustępuje miejsca ciasnym uliczkom, kolonialnej zabudowie i chińskim świątyniom. Stare miasto podzielone jest przez rzekę Melaka. Po jednej stronie jest m.in. kolonialny rynek z charakterystycznymi, blado czerwonymi zabudowaniami w portugalskim stylu, ruiny fortu A Famosa przyciągającego miliony turystów każdego roku, a także replika żaglowca Frol de la mar w muzeum Maritime.

Przekroczenie rzeki jednym z licznych mostów jest krokiem w inną rzeczywistość. Portugalski kolonializm w oka mgnieniu ustępuje bogato zdobionym świątyniom, ulicom pełnych czerwonych lampionów, chińskich znaków ochronnych i tradycyjnych straganów. W powietrzu unosi się zapach kadzidełek wymieszany z wilgotnością tropików i parą z ulic świeżo zmoczonych gwałtowną ulewą.

Włóczę się bez celu chłonąc atmosferę miasteczka, które od 2008 roku jest na liście Światowego Dziedzictwa Unesco. Znajduję tani pokój w przytulnym, starym hoteliku, na którego nazwę nawet nie zwróciłem uwagi. Gdy słońce zaczyna chylić się ku zachodowi, a temperatura staje się bardziej znośna, ulice wypełniają się ludźmi. Na pustawych, chińskich uliczkach znikąd zaczynają pojawiać się stragany, na których można kupić dosłownie wszystko od tanich ubrań przez używane pralki po świeże, gorące i pachnące ostrymi przyprawami jedzenie. Gwar miejscowej ludności wywabia także turystów, którzy do tej pory zdawali się wypoczywać w okolicznych hotelach. Hałas i chaos w starym mieście zdawał się przegonić wszystkie duchy i zjawy.

Wracam do swojego hotelu, który wydaje się być dziwnie pusty. Nocny stróż ogląda mnie uważnie i zdaje się uśmiechać tajemniczo. Śni mi się, że jakaś niewidzialna siła próbuje wyrwać duszę z mojego ciała. Mam wrażenie, że moje ciało nadal leży na łóżku, podczas gdy duch jest już w pozycji siedzącej i coś próbuje go odciągnąć jeszcze dalej. Budzę się zlany potem z krzykiem tak głośnym, że tajemniczy stróż puka do moich drzwi.

Czy wszystko jest w porządku? – pyta z delikatnym uśmiechem.

- Tak, przepraszam, miałem bardzo zły sen – odpowiadam mając ochotę spalić się ze wstydu

Ach, sen, ach tak, ekhem…- odpowiada świdrując mnie spojrzeniem. 

Zamykam powoli drzwi i ruszam w kierunku łóżka. – Spróbuj usnąć z zapalonym światłem. Niektórym gościom pomaga…- krzyczy z korytarza sprawiając, że przez resztę nocy nie zmrużyłem oka…

Następny Wpis: 8. Lądem do Singapuru


Poprzedni Wpis: 6. Jak żyć jak gwiazda rocka i za to nie płacić?