Upadek sztuki - część 1. Czym jest sztuka? To pewien dorobek kulturowy danej cywilizacji, który manifestuje się w różnych dziełach artystycznych. Idiomem sztuki europejskiej (zespołem cech charakterystycznych), do którego się aspirowało, zawsze był mistrzowski kunszt, rzemieślnicza praca i pochwała idealnego wykonania. Innymi słowy: doskonały warsztat, stałe rozwijanie talentu i mozolna praca przy cyzelowaniu dzieła. Dopiero w XX wieku powoli zaczął zmieniać się idiom sztuki, która przestała wymagać od artystów przygotowania, staranności i cierpliwości. Zaczęto promować artystów z przypadku i performerów, którzy tworzyli swoje prace w sposób spontaniczny, jako dzieło przypadku bądź w nagłym emocjonalnym uniesieniu. Kult mistrzostwa zastąpiono kultem niekompetencji, swobody artystycznej (całkowite oderwanie od kanonu) i frywolności. Formułowano nawet tezy o potrzebie demokratyzacji sztuki, zgodnie z którą każdy człowiek jest artystą i kreuje w jakiś sposób rzeczywistość wokół siebie. To tak zwana "plastyka społeczna". Termin ten ukuł niemiecki artysta Joseph Beuys, który był wykładowcą na Akademii Sztuki w Dusseldorfie. W 1971 r. wymusił na władzach uczelni przyjęcie na studia wszystkich kandydatów, włącznie z tymi, którzy nie zdali egzaminów wstępnych. Zorganizował okupację rektoratu, co poskutkowało ugięciem się uczelni i wpisaniem na listę studentów każdego, nawet jeśli zupełnie nie miał talentu artystycznego. Beuys zamiast uczyć warsztatu i tworzenia formy, skupiał się na rozwoju ideologii wpływania na społeczeństwo poprzez sztukę. Widział artystę jako swego rodzaju szamana, który poprzez środki artystyczne zmienia mentalność odbiorców (stąd nazwa: plastyka społeczna). Za sprawą Josepha Beuysa (między innymi, bo o innych przypadkach opowiem w kolejnych postach) zmienił się paradygmat sztuki jako wyrazu kultury danej społeczności. Teraz spełnia ona rolę propagandową i - co by tu dużo mówić - demoralizuje społeczeństwo coraz skrajniejszymi aktami perwersji, ...