CORSO W WARSZAWIE Wczoraj do Warszawy przyjechał niejaki Przemek Corso - autor "Serii z Mustangiem". Przywiózł mi do czytania wydruk czwartego tomu. Twierdzi, że czwarty jest najlepszy, ale on zawsze tak twierdzi. Poprzednio Go zrugałem, gdy mi przywoził tom trzeci w luźnych kartkach z domowej drukarki, więc teraz się wykosztował i dostałem zbindowany skrypt. Wyciągnąłem ołówek, temperówkę, do tego czerwony zakreślacz, siadłem w słońcu i zabrałem się za czytanie ze skreślaniem. Za tydzień Corso dostanie ten skrypt z powrotem cały pomazany. Tak to między nami jest. Ja czekam niecierpliwie na kolejny tom, a On czeka niecierpliwie na ten sam tom z moimi dopiskami. Obaj jesteśmy tak samo podekscytowani "co ja tam przeczytam". Dla Państwa mam na razie trzy poprzednie tomy (na które zmarnowałem całe pudełko ołówków plus jedną temperówkę). A dla Corso - na razie - mam propozycję żeby się nałykał tabletek na sen i po prostu przespał cały tydzień w oczekiwaniu na przesyłkę ode mnie. Lepiej, gdy prześpi w spokoju, niżby miał się denerwować przez 178 godzin bez przerwy. baj wc *** Więcej o serii z mustangiem: https://cejrowski.com/przedsiewziecia/seria-mustangiem-podziemne-miasto-miasto-zlodziei-miasto-gliny/