1.04k views
play_circle_outline

What do you think, is showing in public (e.g. at work) in a state of not being put together is uncultured or maybe completely okay? The view on this issue has probably changed over the years. In the past, not only a woman, but also a man (as can be seen in old photos - every self-respecting man used to wear a suit on a daily basis) devoted extra time to perfect his appearance before going out to people. Today, many people appreciate the naturalness and the concept of complete acceptance of what sauté looks like. I always try to look good (sometimes it is difficult in the morning;)) and if I came out without makeup and with hair messed up, I would feel bad not only for myself, but also for others. It's not about heavy makeup and amazing hairstyles, but about the basics. I guess it's completely natural that when I meet other people and I also pay attention to how they care about their appearance - both women and men. What are your thoughts about it? Jak myślicie, czy publiczne pokazywanie się (np. w pracy) w stanie, delikatnie mówiąc, niedorobionym jest niekulturalne czy może całkowicie w porządku? Pogląd na tę sprawę chyba zmieniał się przez lata. Kiedyś nie tylko kobieta, ale i mężczyzna (co widać po starych fotografiach - każdy szanujący się mężczyzna chodził na codzień w garniturze) przed wyjściem "do ludzi" poświęcał dodatkową chwilę na dopracowanie wyglądu. Dzisiaj wiele osób ceni sobie naturalność i koncepcję całkowitej akceptacji tego, jak wyglądają sauté. Ja zawsze staram się wyglądać dobrze (czasami o poranku jest trudno ;) ) i gdybym wyszła niepomalowana i nieuczesana, to czułabym się źle nie tylko w stosunku do samej siebie, ale też w stosunku do innych. Nie chodzi o ciężki makijaż i niesamowite fryzury, ale o zupełne podstawy. Chyba zupełnie naturalne jest, że kiedy spotykam innych, to także zwracam uwagę na to, jak wyglądają - zarówno kobiety, jak i mężczyźni. A co Wy o tym myślicie?

7Upvotes
thumb_upthumb_downchat_bubble

More from nataliatyranska

On the top shelf, the violin, music, my profession - have been present in my life since I was 6 years old. On the middle shelf you will find what was missing since I’ve learned to analyze my actions, life events, future, my dreams and plans. Dad gave me such books, but I preferred to read adventure and social novels, i.e. just reading for fun. Of course, there is nothing wrong with reading for entertainment, but for now I think you should read at least one personal development book every two months. Personal development is a touchy topic sometimes. Some people make fun of this concept, in my opinion, unconsciously flattening it to the so-called wishful thinking. Personal development, on the other hand, has little to do with wishful thinking and everyone who knows the subject a bit deeper knows about it (i.e. has read something more than "The Secret";)) And the book that changed my approach to professional and business life (and I will not be original here) is "Rich Dad, Poor Dad" by Robert Kiyosaki. And I recommend it to everyone who wants to break out of the vicious circle of work-home-work-home in the future (it is impossible right away!). Na górnej półce skrzypce, muzyka, mój zawód - obecne w moim życiu odkąd skończyłam 6 lat. Natomiast na środkowej półce to, czego zabrakło od momentu, kiedy nauczyłam się analizować swoje działania, życiowe wydarzenia, przyszłość, własne marzenia i plany. Tata podsuwał mi takie książki, ale wolałam czytać powieści przygodowe i obyczajowe, czyli po prostu czytać dla rozrywki. W czytaniu dla rozrywki oczywiście nie ma nic złego, ale teraz uważam, że powinno się czytać przynajmniej jedną książkę z dziedziny rozwoju osobistego na dwa miesiące. Rozwój osobisty to czasami drażliwy temat. Niektórzy mocno naśmiewają się z tej koncepcji, moim zdaniem nieświadomie spłaszczając ją do tzw. myślenia życzeniowego. Rozwój osobisty ma natomiast niewiele wspólnego z myśleniem życzeniowym i wie o tym każdy, kto zna temat nieco głębiej (czyli przeczytał coś więcej, niż "Sekret" ;) ) Natomiast książka, która zmieniła moje podejście do życia zawodowo-biznesowego (i nie będę tu oryginalna) to "Bogaty ojciec, biedny ojciec" Roberta Kiyosaki. I polecam ją każdemu, kto pragnie w przyszłości (od razu się nie da!) wyrwać się z zaklętego kręgu praca-dom-praca-dom.

35 views · May 24th

More from nataliatyranska

On the top shelf, the violin, music, my profession - have been present in my life since I was 6 years old. On the middle shelf you will find what was missing since I’ve learned to analyze my actions, life events, future, my dreams and plans. Dad gave me such books, but I preferred to read adventure and social novels, i.e. just reading for fun. Of course, there is nothing wrong with reading for entertainment, but for now I think you should read at least one personal development book every two months. Personal development is a touchy topic sometimes. Some people make fun of this concept, in my opinion, unconsciously flattening it to the so-called wishful thinking. Personal development, on the other hand, has little to do with wishful thinking and everyone who knows the subject a bit deeper knows about it (i.e. has read something more than "The Secret";)) And the book that changed my approach to professional and business life (and I will not be original here) is "Rich Dad, Poor Dad" by Robert Kiyosaki. And I recommend it to everyone who wants to break out of the vicious circle of work-home-work-home in the future (it is impossible right away!). Na górnej półce skrzypce, muzyka, mój zawód - obecne w moim życiu odkąd skończyłam 6 lat. Natomiast na środkowej półce to, czego zabrakło od momentu, kiedy nauczyłam się analizować swoje działania, życiowe wydarzenia, przyszłość, własne marzenia i plany. Tata podsuwał mi takie książki, ale wolałam czytać powieści przygodowe i obyczajowe, czyli po prostu czytać dla rozrywki. W czytaniu dla rozrywki oczywiście nie ma nic złego, ale teraz uważam, że powinno się czytać przynajmniej jedną książkę z dziedziny rozwoju osobistego na dwa miesiące. Rozwój osobisty to czasami drażliwy temat. Niektórzy mocno naśmiewają się z tej koncepcji, moim zdaniem nieświadomie spłaszczając ją do tzw. myślenia życzeniowego. Rozwój osobisty ma natomiast niewiele wspólnego z myśleniem życzeniowym i wie o tym każdy, kto zna temat nieco głębiej (czyli przeczytał coś więcej, niż "Sekret" ;) ) Natomiast książka, która zmieniła moje podejście do życia zawodowo-biznesowego (i nie będę tu oryginalna) to "Bogaty ojciec, biedny ojciec" Roberta Kiyosaki. I polecam ją każdemu, kto pragnie w przyszłości (od razu się nie da!) wyrwać się z zaklętego kręgu praca-dom-praca-dom.

35 views · May 24th