Jak wynika z tzw. rachunku od państwa za 2019 r., opracowywanego co roku przez organizację Forum Obywatelskiego Rozwoju, składka do budżetu UE kosztowała nas 572 zł rocznie w przeliczeniu na 1 mieszkańca (każdego mieszkańca niezależnie od wieku i nie tylko pracującego), a obsługa długu publicznego 827 zł rocznie (czyli z tytułu spłaty odsetek, bo nominalnie dług cały czas rośnie). Łącznie te dwie pozycje to 1399 zł rocznie, czyli 116,58 zł miesięcznie od łebka. Koszty za rok 2020 będą z pewnością znacznie wyższe. Ciekaw jestem, jak wyglądałoby poparcie dla Funduszu Odbudowy, gdyby powiedzieć przeciętnemu wyborcy: robimy odbudowę, ale biorę od pana, pani i państwa dzieci, powiedzmy, po 50 zł miesięcznie. https://for.org.pl/pl/a/7794,komunikat-20/2020-rachunek-od-panstwa-za-2019-rok /kamil/
thumb_up10thumb_downchat_bubble1

More from Konserwatywny liberalizm

UNIJNE BOŻKI Jutro, tzn. dzień po 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, wszystkie główne partie w polskim parlamencie z dużym prawdopodobieństwem zagłosują za kolejnym etapem likwidacji państwa polskiego, czyli a) uwspólnotowieniem długu; b) oddaniem w ręce niewybieralnych brukselskich technokratów możliwości nakładania podatków na Polaków; oraz c) Europejskim Zielonym Ładem, likwidującym polskie górnictwo i zobowiązującym Polskę do wdrażania tzw. zielonych technologii, które będziemy kupować, a jakże, od niemieckich producentów za pieniądze pożyczone od niemieckich banków. A wszystko to ku uciesze zarówno elektoratu bogoojczyźnianego, jak i młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków, no bo przecież do Polski popłyną pinionszki. Skąd się one wezmą, już nikt nie pyta. Warto nadmienić, że dostaną je tylko kraje „praworządne”. Co więcej, zrzeczenie się przez Polskę resztek i tak wątłej suwerenności odbędzie się, o ironio, z pogwałceniem polskiej konstytucji, która zdaniem wielu zobowiązuje Sejm do podejmowania tego typu decyzji większością kwalifikowaną, a nie zwykłą, jak chce Prawo i Sprawiedliwość. Domyka się projekt europejskiego superpaństwa na marksistowską modłę. Unia Europejska ma prawie wszystkie cechy państwa federalnego: obszar, granice, populację, hymn (technicznie rzecz biorąc, „Oda do radości” nie ma statusu hymnu, ale tak jest postrzegana w świadomości zbiorowej), flagę (gwiazdki na niebieskim tle to bardziej logotyp niż flaga), bank centralny, walutę, parlament, rząd (Komisja Europejska), sądownictwo, prawodawstwo i podmiotowość prawną (Traktat Lizboński). Brakuje tylko „wspólnej” armii do dyscyplinowania nieposłusznych prowincji, własnych źródeł finansowania (euro-podatki w ramach Funduszu Odbudowy) oraz możliwości zaciągania długu (euro-obligacje w ramach Funduszu Odbudowy). Integracja? Integracja to się dopiero zacznie. Tymczasem wiedza przeciętnego Polaka na temat Unii Europejskiej sprowadza się do tablic informujących o udziale funduszy unijnych w finansowaniu danej inwestycji oraz do możliwości wyjazdu na wakacje bez paszportu (to drugie już nieaktualne ze względu na paszporty kowidowe). Składamy ofiary unijnym bożkom: „bożkowi funduszy” i „bożkowi podróżowania”. „Bożek funduszy” w praktyce działa tak: „Dam ci 700 zł na coś, co kupisz od firmy mojej żony za 1000 zł. Na brakujące 300 zł weźmiesz kredyt w banku mojego brata. Wszyscy będą zadowoleni, a zwłaszcza ja, bo te 700 zł dostałem m.in. od ciebie i innych składkowiczów. Aha, i nie zapomnij wydać dużej części tych pieniędzy na deficytowe gunwo-projekty, takie jak filharmonia w Pierdziszewie Dolnym czy bieda-serwisy WWW”. Gdyby nie pieniądze od bożka funduszy, to kraj nadwiślański porastałyby mchy i paprocie. Z kolei dla „bożka podróżowania” jesteśmy gotowi stać w wielogodzinnych kolejkach w deszczową pogodę, by się zaszczepić i otrzymać paszport kowidowy. Jestem przekonany, że gdyby informacje o zaszczepieniu tatuowano albo wszczepiano pod skórę, to kolejka byłaby tylko trochę krótsza. Unijnych bożków nie wolno pytać, skąd są pieniądze, kto je będzie spłacać i co musimy zrobić lub oddać w zamian. Dla oddających im cześć Polska to tylko napis na mapie. Najważniejsze, że będą mogli poleżeć gdzieś na plaży w zachodniej Europie, pooglądać seriale, posłuchać muzyczki w serwisach streamingowych albo przejrzeć starannie ocenzurowane i sprofilowane treści w mediach społecznościowych. /kamil/
Mówiłem, żeby się nie napalać :-). Zaraz pojawi się informacja, że to będzie tylko dla osób zarabiających 8, 10, 15 tys. rocznie. /kamil/
117 views · Apr 29th

More from Konserwatywny liberalizm

UNIJNE BOŻKI Jutro, tzn. dzień po 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, wszystkie główne partie w polskim parlamencie z dużym prawdopodobieństwem zagłosują za kolejnym etapem likwidacji państwa polskiego, czyli a) uwspólnotowieniem długu; b) oddaniem w ręce niewybieralnych brukselskich technokratów możliwości nakładania podatków na Polaków; oraz c) Europejskim Zielonym Ładem, likwidującym polskie górnictwo i zobowiązującym Polskę do wdrażania tzw. zielonych technologii, które będziemy kupować, a jakże, od niemieckich producentów za pieniądze pożyczone od niemieckich banków. A wszystko to ku uciesze zarówno elektoratu bogoojczyźnianego, jak i młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków, no bo przecież do Polski popłyną pinionszki. Skąd się one wezmą, już nikt nie pyta. Warto nadmienić, że dostaną je tylko kraje „praworządne”. Co więcej, zrzeczenie się przez Polskę resztek i tak wątłej suwerenności odbędzie się, o ironio, z pogwałceniem polskiej konstytucji, która zdaniem wielu zobowiązuje Sejm do podejmowania tego typu decyzji większością kwalifikowaną, a nie zwykłą, jak chce Prawo i Sprawiedliwość. Domyka się projekt europejskiego superpaństwa na marksistowską modłę. Unia Europejska ma prawie wszystkie cechy państwa federalnego: obszar, granice, populację, hymn (technicznie rzecz biorąc, „Oda do radości” nie ma statusu hymnu, ale tak jest postrzegana w świadomości zbiorowej), flagę (gwiazdki na niebieskim tle to bardziej logotyp niż flaga), bank centralny, walutę, parlament, rząd (Komisja Europejska), sądownictwo, prawodawstwo i podmiotowość prawną (Traktat Lizboński). Brakuje tylko „wspólnej” armii do dyscyplinowania nieposłusznych prowincji, własnych źródeł finansowania (euro-podatki w ramach Funduszu Odbudowy) oraz możliwości zaciągania długu (euro-obligacje w ramach Funduszu Odbudowy). Integracja? Integracja to się dopiero zacznie. Tymczasem wiedza przeciętnego Polaka na temat Unii Europejskiej sprowadza się do tablic informujących o udziale funduszy unijnych w finansowaniu danej inwestycji oraz do możliwości wyjazdu na wakacje bez paszportu (to drugie już nieaktualne ze względu na paszporty kowidowe). Składamy ofiary unijnym bożkom: „bożkowi funduszy” i „bożkowi podróżowania”. „Bożek funduszy” w praktyce działa tak: „Dam ci 700 zł na coś, co kupisz od firmy mojej żony za 1000 zł. Na brakujące 300 zł weźmiesz kredyt w banku mojego brata. Wszyscy będą zadowoleni, a zwłaszcza ja, bo te 700 zł dostałem m.in. od ciebie i innych składkowiczów. Aha, i nie zapomnij wydać dużej części tych pieniędzy na deficytowe gunwo-projekty, takie jak filharmonia w Pierdziszewie Dolnym czy bieda-serwisy WWW”. Gdyby nie pieniądze od bożka funduszy, to kraj nadwiślański porastałyby mchy i paprocie. Z kolei dla „bożka podróżowania” jesteśmy gotowi stać w wielogodzinnych kolejkach w deszczową pogodę, by się zaszczepić i otrzymać paszport kowidowy. Jestem przekonany, że gdyby informacje o zaszczepieniu tatuowano albo wszczepiano pod skórę, to kolejka byłaby tylko trochę krótsza. Unijnych bożków nie wolno pytać, skąd są pieniądze, kto je będzie spłacać i co musimy zrobić lub oddać w zamian. Dla oddających im cześć Polska to tylko napis na mapie. Najważniejsze, że będą mogli poleżeć gdzieś na plaży w zachodniej Europie, pooglądać seriale, posłuchać muzyczki w serwisach streamingowych albo przejrzeć starannie ocenzurowane i sprofilowane treści w mediach społecznościowych. /kamil/
Mówiłem, żeby się nie napalać :-). Zaraz pojawi się informacja, że to będzie tylko dla osób zarabiających 8, 10, 15 tys. rocznie. /kamil/
117 views · Apr 29th