Zwróćcie uwagę na konstrukcję tej depeszy PAP-u: https://www.hoplofobia.info/wp-content/uploads/2019/11/depesza_PAP.jpg - statystyczny polski odbiorca w życiu nie zauważy, jak jest manipulowany i jak podprogowo wciska mu się ciemnotę. Nie mówimy tutaj o szmacie brukowej ani tubie partyjnej propagandy w stylu GW czy Gazety Polskiej. Mowa jest o Polskiej Agencji Prasowej - instytucji, która z samej definicji powinna dostarczać wolnych od ideologicznego skrzywienia wiadomości. Depesza zaczyna się od konstatacji faktu: jedne z najbardziej rygorystycznych przepisów dot. broni palnej w USA obowiązują w Kalifornii, a najwięcej swobody dają m.in. Arizona i Alaska. W środku artykułu znajduje się jeszcze wzmianka o tym, że "do rejonów z surowymi przepisami należy Waszyngton D.C." Mamy więc cztery jurysdykcje skontrastowane pod względem surowości lokalnych przepisów. W ostatnim akapicie wjeżdża natomiast na pełnym gazie ordynarne ideolo. Cytuję w całości: "Znamienne, że w Alasce, gdzie przepisy o kontroli broni należą do najmniej rygorystycznych, jest - według Giffords Law Center - najwyższy w USA wskaźnik zabójstw przy użyciu tej broni - 24,5 na 100 tys. mieszkańców. Kalifornia ma wskaźnik 7,8 co stawia ją pod tym względem wśród 50 stanów dopiero na 44 miejscu. Giffords to organizacja działająca na rzecz zapobiegania przemocy z udziałem broni palnej." Po kolei: 🔸 Średnia 24,5 na 100 tys. mieszkańców to NIE JEST wskaźnik zabójstw z broni palnej. Średnia 24,5 stanowi kombinację zabójstw i samobójstw z użyciem broni. Wskaźnik tych pierwszych wyniósł na Alasce ~5 zgonów na 100k albo 37 zabitych (patrz raport alaskańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego "Crime in Alaska 2017"). 🔸 To samo tyczy się Kalifornii - nie 7.8, ale 3.6. 🔸 Zarówno Kalifornia, jak i Arizona (przypominam: dwa biegunowo przeciwne stany pod względem podejścia do regulowania broni) od lat notują zbliżone wskaźniki zabójstw ogółem, oscylujące w przedziale od 4.5 na 100k do 5.5 na 100k. Raz po zachodniej stronie granicy są one wyższe, innym razem po wschodniej. Relatywna surowość prawa nie jest zmienną tłumaczącą te fluktuacje ani nawet dynamikę trendów w obrębie obydwu stanów. 🔸 Wskaźnik zabójstw z broni palnej w Dystrykcie Kolumbii w roku 2017 wyniósł ~12 na 100k. Zapomnieliście o tym wspomnieć? 🔸 W ujęciu przekrojowym NIE ISTNIEJE korelacja między powszechnością broni palnej w społeczeństwie a wskaźnikami morderstw z jej użyciem. Nie ma jej w odniesieniu do poszczególnych stanów Ameryki, nie ma w szerszym kontekście międzynarodowym, nie ma dla bogatych i stabilnych demokracji ani dla zbankrutowanych i podupadłych republik. Każdy dyletant z dostępem do anglojęzycznej Wikipedii oraz podstawową znajomością obsługi arkusza kalkulacyjnego może to sobie sprawdzić we własnym zakresie: https://www.hoplofobia.info/korelacja-bron-zabojstwa-w-ujeciu-przekrojowym 🔸 Giffords Law Center NIE JEST "organizacją działającą na rzecz zapobiegania przemocy z udziałem broni palnej". GLC to ideologiczny think tank, lobbujący za ZAKAZEM posiadania broni palnej (do czego niedawno się przyznali przy okazji masakry w Christchurch). Jako podatnik domagam się, aby tego rodzaju uściślenia były uwzględniane w depeszach, inaczej nie będą one spełniać warunków "rzetelnego i obiektywnego przekazu". Można też pójść na kompromis i zwyczajnie nie kopiować (z błędami) bzdur. Wywalenie końcowego akapitu byłoby najlepszym wyjściem.

thumb_upthumb_downchat_bubble

More from BostonTea

Bez wstępu. 🔸"masowe strzelaniny (z co najmniej czterema ofiarami) zdarzają się coraz częściej" Autorka nie podała definicji masowej strzelaniny, więc muszę zgadywać, o co jej chodzi Jeśli ma na myśli masowe strzelaniny z +4 ofiarami (zabitymi i rannymi), to nic nie zdarza się coraz częściej. Jeśli natomiast pisze o publicznych masowych mordach przy użyciu broni palnej z +4 ofiarami śmiertelnymi, to tutaj rzeczywiście w ostatnich dwóch latach da się zaobserwować wzrost częstości występowania zjawiska. Na tej podstawie nie można wysnuć jednak żadnych wniosków co do przyszłych trendów. 🔸"W sondażach 92% ogółu społeczeństwa poparło (...)" Mityczna, 90-procentowa aprobata ogółu amerykańskiego społeczeństwa dla "poszerzenia systemu weryfikacji niekaralności nabywców broni" (universal background check, dalej UBC) jest sondażową fikcją. 1) W pierwszej kolejności warto zdać sobie sprawę, co tak naprawdę mierzą ankiety dot. broni. Otóż mierzą niewiedzę respondentów. Najlepiej widać to przy analizie pełnej wersji kwestionariusza. W roku 2017 Narodowe Radio Publiczne (NPR) zleciło sondę, w której oprócz standardowych zapytań o preferowane zmiany w przepisach znalazło się pytanie o percepcję przestępczości z użyciem broni w USA. Mimo gigantycznego (+80 proc.) spadku wskaźnika wiktymizacji przemocą z udziałem broni palnej na przestrzeni minionych dwóch dekad, aż 60 proc. Amerykanów odpowiedziało, że "w ich odczuciu" wskaźnik ten WZRÓSŁ. Skąd ludzie ci czerpią wiedzę o przestępczości w USA? Czerpią z tych samych źródeł, z których dowiadują się o potrzebie rozszerzenia UBC. Ta olbrzymia wyrwa w postrzeganiu rzeczywistości manifestuje się później w wynikach krajowych sondaży. 2) Kiedy twórcy ankiet uzupełniają ogólnikowe pytania o dodatkowe informacje dot. UBC, sondaże zaczynają nagle generować dramatycznie odmienne rezultaty. Taka błahostka jak choćby umieszczenie przed właściwym pytaniem kwalifikatora o treści: "Znakomita większość egzemplarzy broni sprzedawanych przez koncesjonowanych dilerów na targach czy kiermaszach przechodzi przez system weryfikacji niekaralności" powoduje, że poparcie dla UBC spada poniżej progu 50 proc. Zobacz artykuł: "Americans Don't Think Universal Background Checks Extension for Gun Shows Are Needed, National Poll Finds". 3) Wystarczy przeformułować kwestionariusz w taki sposób, aby pytania o UBC zawierały bardziej szczegółowe odnośniki do praktycznego znaczenia przepisów, i papracie od razu leci na łeb. Przykłady alternatywnych zapytań: - "Czy popierasz pomysł, żeby osoba pożyczająca albo sprzedająca broń palną sąsiadowi, przyjacielowi lub któremuś z członków rodziny musiała każdorazowo płacić (w zależności od jurysdykcji) od $10 do $150 za sam transfer tej broni?" - "Czy udostępnienie znajomemu strzelby do polowań w razie awarii jego broni powinno być traktowane jak przestępstwo?" - "Na jak długo powinna iść do więzienia osoba, która podarowała kuzynowi w prezencie broń palną na urodziny?" 4) Realne życie przeczy sondażom. W roku 2016 w Maine odbyło się stanowe referendum dot. wprowadzenia UBC do lokalnego prawa. Zwolennicy tej inicjatywy przegrali różnicą 4 proc. głosów (dysponując sześciokrotnie większym budżetem operacyjnym niż NRA). W tym samym roku referendum odbyło się także w Nevadzie. Orędownicy UBC wygrali je minimalną, 0.8 proc. różnicą, ale ponieważ ustawa została niepoprawnie zredagowana i uznana przez prokuratora i FBI za nieegzekwowalną, to trafiła do szuflady na czas nieokreślony. Bloomberg wydał na stworzenie tego bubla sumę prawie dwudziestu milionów dolarów (co dało $35.30 w przeliczeniu na jeden głos), ponad trzykrotnie przebijając fundusze NRA przeznaczone na kontrpropagandę. Głosowanie w sprawie UBC odniosło symboliczny sukces tylko w stanie Waszyngton (2014), gdzie mniej niż 60 proc. obywateli zaaprobowało projekt. Złożyło się na to kilka czynników: - NRA zlekceważyło batalię, wykładając zaledwie kilkaset tysięcy dolarów na kampanię (dla porównania sam Bill Gates wydał okrągły milion); - "za" głosowali głównie mieszkańcy super demokratycznego hrabstwa King (Seattle); - budżet Bloomberga zamknął się w granicach dziesięciu milionów dolarów (za te pieniądze wykupiono na dwa tygodnie całą powierzchnię reklamową największego stanowego dziennika "The Seattle Times"). Jak widać, nawet w najbardziej sprzyjających warunkach (lewicujący elektorat, ogromna przewaga finansowa), poparcie dla UBC ledwo przekracza 60 proc. 🔸"jeśli większość Amerykanów opowiada się za silniejszą kontrolą broni, to stanowisko większości niekoniecznie znajduje odzwierciedlenie w senackich ławach" Bo Stany Zjednoczone powstały jako republika, a nie jako demokracja większościowa, gdzie grupa zmanipulowanej większości z dosłownie kilku miast może przepchnąć sobie dowolną bzdurę. Poza tym jak zauważył pewien niemiecki poeta - kto szuka prawdy, nie powinien liczyć głosów. 🔸"pozornie nonsensownej interpretacji drugiej poprawki" Samozwańczy eksperci KryPola twierdzą, że najwcześniejsza (1803), pisemnie udokumentowana wzmianka, odnosząca się wprost do 2. poprawki, autorstwa prominentnego sędziego z Wirginii, St. George'a Tuckera, jest nonsensowna. Oto jak czołowy prawnik tamtej epoki odczytywał tę klauzulę: "[2. poprawka] może być rozpatrywana jako prawdziwa gwarancja wolności. Prawo do obrony własnej jest pierwszym prawem natury. W przypadku większości rządów jak najściślejsze jego krępowanie było przedmiotem rozmyślań panujących elit. Gdziekolwiek na świecie utrzymywana jest w pogotowiu stała armia, zaś posiadania i noszenia broni zakazuje się pod byle pretekstem, tam wolność – o ile nie została już całkowicie unicestwiona – znajduje się na krawędzi zgładzenia." 🔸"W rzeczywistości druga poprawka jest produktem swoich czasów, odzwierciedlającym postrzeganą przez byłe kolonie potrzebę ochrony przed stały armią państwa" A kto ma chronić te kolonie? "Dobrze zorganizowana milicja", składająca się z CYWILÓW, KTÓRZY STAWIALI SIĘ DO SŁUŻBY Z WŁASNĄ BRONIĄ. Tak to historycznie zawsze wyglądało i było inspirowane tradycją szwajcarskich górali. Co więcej, materiał dowodowy przesądzający o tym, że 2. poprawka stosuje się bezpośrednio do poszczególnych ludzi, a nie państwowych formacji zbrojonych, jest przygniatający. Wystarczy tu wspomnieć, że akapit o broni, utrwalony na Karcie Praw, ma swoje warianty zachowane w lokalnym ustawodawstwie na szczeblu stanowym; kilka z jego ekwiwalentnych form rodziło się równolegle z konstytucją, zaś deklaracje stanów Vermont, Kentucky czy Pensylwanii kilkanaście lat PRZED jej ratyfikacją. Doprawdy nie ogarniam, jakiej ekwilibrystyki potrzeba, żeby tłumaczyć wszystkie te paragrafy inaczej niż jako prawo do posiadania i noszenia broni. 🔸"broń palna była wówczas dość prymitywna w porównaniu z śmiercionośnymi półautomatami i potężnymi magazynkami" Szybkostrzelne, wielolufowe karabiny zdolne pomieścić "dużo nabojów" istniały na długo przed powstaniem konstytucyjnej klauzuli, ba, na długo przed narodzinami jej czołowego redaktora, Jamesa Madisona. Dobrym przykładem jest kartaczownica Puckle’a, która położyła podwaliny pod późniejsze karabiny maszynowe. W opisie patentu czytamy: "broń (…) wystrzeliwuje tak wiele kul i tak prędko może być ładowana, że praktycznie uniemożliwia zdobycie jakiegokolwiek statku w drodze abordażu". Oprócz tego były jeszcze: karabin skałkowy Josepha Beltona, wypluwający około dwadzieścia pocisków w pięciosekundowych interwałach, karabiny Fergusona, miotające po sześć nabojów na minutę, oraz inne pokrewne konstrukcje, zwiastujące nieuchronny postęp w dziedzinie rozwoju broni. Zresztą nawet jeśli łaskawie uznać, że 2. poprawka rzeczywiście oddaje realia XVIII wieku, kiedy apogeum myśli technicznej były rzekomo muszkiety, to konsekwentnie trzeba by również przyznać, że 1. poprawka oddaje realia, w których szczytem medialnej komunikacji były cotygodniowe obwieszczenia na rynku miejskim, bazgroły na pergaminie i ewentualnie arkusze papieru gazetowego powielane na pruskim tyglu drukarskim. Mówiąc krótko, w interpretacji ekspertów KryPola wolność słowa gwarantowana przez Kartę Praw z 1791 roku nie obejmuje już np. Internetu ani mediów społecznościowych. 🔸"producenci broni wpłacili miliony dolarów na rzecz NRA" "Producenci broni" odpowiadają za niewielki procent wpływów pieniężnych do kasy organizacji. Z podlinkowanego przez was źródła wynika, że od roku 2005 do roku 2013 podmioty te wpłaciły łącznie między $20 a $60 mln (spory rozrzut), czyli w "najgorszym" razie średnio $6.6 mln rocznie. Jest to kropla w morzy budżetu NRA, które historycznie utrzymuje się przede wszystkim ze składek członkowskich. Cytuję CNN: "Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie NIE JEST w większości finansowane przez wytwórców broni palnej. Mniej niż 5 proc. budżetu operacyjnego NRA pochodzi od szeroko rozumianego przemysłu zbrojeniowego, włączając do tej grupy rodzinne sklepy z bronią. (…) Pieniądze, które NRA gromadzi dla celów politycznych, wpłacane są w formie donacji przez zwykłych Amerykanów. Średnia wielkość darowizny oscyluje w granicach 50 dolarów." Manipulujecie tak ordynarnie, że człowiekowi robi się niedobrze. 🔸"Przeważające dowody świadczą o tym, że masowe strzelaniny przyniosły mniej ofiar w latach, kiedy obowiązywał zakaz posiadania broni szturmowej" Kolejne kłamstwo. Przygniatające dowody świadczą o czymś dokładnie przeciwnym. Nie tyle nie doszło do żadnej redukcji liczby ofiar, ale sama koncepcja, że oto kosmetyczne zmiany w wyglądzie broni (np. usunięcie uchwytu na bagnet czy tłumika płomieni) miałyby spowodować statystycznie mierzalne spadki, jest po prostu groteskowa. Mało tego - w okresie obowiązywania prohibicji zarówno popularność, jak i sprzedaż szybkostrzelnych karabinków WZROSŁA, sami producenci zaś tak umiejętnie obchodzili wszelkie zakazy, iż dalej bez przeszkód wprowadzali na rynek nowe wersje "broni szturmowej", tyle tylko że pozbawione wypunktowanych w ustawie akcesoriów. Btw, artykuł, które cytujecie (DiMaggio et al. z 2019 roku) doskonale ukazuje beznadziejną skalę sfuszerowania tekstów o wpływie “broni szturmowej” na występowanie strzelanin. Epidemiolog z zawodu, Charlesa J. DiMaggio, karkołomnie argumentuje w nim, że w czasie egzekwowania zapisów AWB szanse zgonu w masowym mordzie z udziałem broni palnej uległy redukcji o 70 proc. ("mass shooting fatalities were 70% less likely to occur during the federal ban period"). Twierdzenie to jest tak horrendalne, że sam Klarevas nie wytrzymał i poczuł się w obowiązku wystosować list do redakcji miesięcznika medycznego z krytyką przedmiotowego tekstu. Otóż powtórna kwerenda materiału źródłowego ujawniła, że zespół DiMaggio niepoprawnie zaklasyfikował aż 62 proc. zdarzeń (21 z 34), co w efekcie pozwoliło im zafałszować wyniki na korzyść apriorycznej tezy o skuteczności restrykcji. LINKI DO ŹRÓDEŁ: Felieton z KryPola: https://krytykapolityczna.pl/swiat/co-sie-kryje-za-masowymi-strzelaninami-w-usa/ Długofalowe trendy strzelanin w USA: https://www.hoplofobia.info/strzelaniny-w-usa-ogolne-trendy/ UBC: https://www.nssf.org/americans-dont-think-universal-background-checks-extension-for-gun-shows-are-needed-national-poll-finds/ Ogólnie o sondażach dot. broni: https://www.hoplofobia.info/hoplofobia-w-polsce-wcale-nie-taka-straszna/ O pieniądzach zasilających NRA (wiele źródeł): https://www.hoplofobia.info/lobbysta/ O znaczeniu 2. poprawki: https://www.hoplofobia.info/siostrzane-republiki/ O wpływie "broni szturmowej" na wskaźniki strzelanin: https://www.hoplofobia.info/w-swiecie-fantazji-louis-klarevas-i-czarne-karabiny/

186 views · Nov 30th, 2019

Chińczycy w San Francisco kupują broń palną ze strachu przed czarną przestępczością. Obawy są oczywiście realne i uzasadnione: 80-90 proc. rozbojów w SF, których ofiarami padają Azjaci, popełnianych jest przez bandy złożone z czarnoskórych oprychów. Do tego dochodzą jeszcze liczne pobicia i nawet gwałty. Jest to jeden z tych "słodkich sekretów" miasta - wszyscy o nim wiedzą, ale niewielu ma odwagę głośno mówić o problemie. Historia konfliktów "murzyńsko-azjatyckich" w Kalifornii sięga wczesnych lat 80. XX wieku, gdy do Ameryki zaczęli masowo napływać imigranci z Korei Południowej. Osiedlali się w większości w dzielnicach kontrolowanych przez czarno-latynoskie gangi. Mało osób o tym pamięta, ale głównym powodem wybuchu krwawych zamieszek w LA w roku 1992 nie było wcale skatowanie Rodneya Kinga przez patrol drogówki. Jego spałowanie rozeszłoby się po kościach, niestety dwa tygodnie później koreańska sprzedawczyni, Soon Ja Du, wdała się w szamotaninę z czarną nastolatką, 15-letnią Latashą Harlins, podejrzewając ją o kradzież soku. Bójka skończyła się zabójstwem tej drugiej. Du strzeliła dziewczynie w tył głowy, gdy ta odchodziła od kasy. Wieczorne serwisy informacyjne wyemitowały pocięty fragment nagrania - brakowało ujęć ukazujących Harlins okładającą kobietę pięściami przy ladzie. Ława przysięgłych zarekomendowała maksymalny wymiar kary dla Koreanki - 16 lat więzienia. Sędzia nie zgodziła się z takim wyrokiem i wlepiła jej pięć lat w zawiasach + 400 godzin prac społecznych. Media były oburzone werdyktem, stając murem po stronie murzyńskiego elektoratu i podsycając gniew jego liderów. Kompletnie pomijano szerszy kontekst zabójstwa - Koreańczycy byli od lat notorycznie terroryzowani przez czarnych. W ciągu 24-36 miesięcy poprzedzających śmierć Harlins czarni mordercy zaatakowali i zabili 37 koreańskich sprzedawców, którzy jako jedyni otwierali sklepy w kolorowych dzielnicach. Zastrzelenie nastolatki stanowiło więc swoistą kulminację tej nierównej walki. Dalsza historia jest znana: ogień, mordy, zniszczenia i watahy szabrowników. Albo jak głosi oficjalna wykładnia tamtych wydarzeń w propagandzie "LA Timesa" - "niepokoje społeczne". LINKI DO ŹRÓDEŁ: O tym jak przestępczość izoluje czarnych od reszty społeczeństwa i nakręca rasowe stereotypy: https://www.hoplofobia.info/bieda-a-murzynska-przestepczosc-w-usa/ Fragment filmu dokumentalnego "Clash of Colors": https://www.hoplofobia.info/wp-content/uploads/2019/03/David-Horowitz-Clash-of-Colors-LA-Riots-of-1992.mp4

146 views · Nov 30th, 2019

Argument "równi pochyłej" jest błędem logicznym - mówią hoplofoby. Wystarczy, że uchwalimy kilka "zdroworozsądkowych" przepisów, regulujących dostęp do broni, i wszystko będzie tip-top. Nie popadajcie w paranoję - przekonują hoplofoby. Tak brzmi słodkie pieprzenie. Teraz rzeczywistość. Hierarchowie najstarszego i największego z kościołów anglikańskich wystosowali apel do brytyjskich parlamentarzystów o zakaz sprzedaży noży z ostrymi czubkami. Do apelu przyłączają się "ludzie nauki" - prominentni lekarze i psychiatrzy. "W nowoczesnym świecie XXI wieku nikt nie potrzebuje ostrych noży. Ostro zakończone noże były historycznie używane do podnoszenia z ziemi jedzenia w czasach, kiedy nie wynaleziono jeszcze widelców. Nie twierdzimy, że taki zakaz kompletnie wyeliminuje przestępczość z udziałem noży. Ciągle będzie można zadawać rany cięte, ale one nie są tak groźne dla życia jak kłute, które penetrują i rozrywają organy wewnętrzne." Profesor John Crichton, biegły psychiatra sądowy, członek Królewskiego Collegium Psychiatrycznego w Szkocji, dodaje do powyższego: "Wykonanie 99 proc. zwykłych czynności kuchennych nie wymaga posiadania ostrego noża." Sytuacja z nożami w UK wyraźnie eskaluje. Parę miesięcy temu do ustanowienia prohibicji nawoływał jakiś pojedynczy emerytowany sędzia. Dzisiaj są już to całe organizacje religijne i członkowie szanowanych instytucji naukowych. Pytanie: co z osobami, które będą ostrzyć stępione końcówki swoich noży? Umiejętność ostrzenia znana jest ludzkości od milionów lat. Wyobraźcie sobie - podziemie nielegalnych usług szlifierskich. Za naostrzenie noża 1000 funtów grzywny. Za recydywę - dekada w pasiakach.

156 views · Nov 30th, 2019

More from BostonTea

Bez wstępu. 🔸"masowe strzelaniny (z co najmniej czterema ofiarami) zdarzają się coraz częściej" Autorka nie podała definicji masowej strzelaniny, więc muszę zgadywać, o co jej chodzi Jeśli ma na myśli masowe strzelaniny z +4 ofiarami (zabitymi i rannymi), to nic nie zdarza się coraz częściej. Jeśli natomiast pisze o publicznych masowych mordach przy użyciu broni palnej z +4 ofiarami śmiertelnymi, to tutaj rzeczywiście w ostatnich dwóch latach da się zaobserwować wzrost częstości występowania zjawiska. Na tej podstawie nie można wysnuć jednak żadnych wniosków co do przyszłych trendów. 🔸"W sondażach 92% ogółu społeczeństwa poparło (...)" Mityczna, 90-procentowa aprobata ogółu amerykańskiego społeczeństwa dla "poszerzenia systemu weryfikacji niekaralności nabywców broni" (universal background check, dalej UBC) jest sondażową fikcją. 1) W pierwszej kolejności warto zdać sobie sprawę, co tak naprawdę mierzą ankiety dot. broni. Otóż mierzą niewiedzę respondentów. Najlepiej widać to przy analizie pełnej wersji kwestionariusza. W roku 2017 Narodowe Radio Publiczne (NPR) zleciło sondę, w której oprócz standardowych zapytań o preferowane zmiany w przepisach znalazło się pytanie o percepcję przestępczości z użyciem broni w USA. Mimo gigantycznego (+80 proc.) spadku wskaźnika wiktymizacji przemocą z udziałem broni palnej na przestrzeni minionych dwóch dekad, aż 60 proc. Amerykanów odpowiedziało, że "w ich odczuciu" wskaźnik ten WZRÓSŁ. Skąd ludzie ci czerpią wiedzę o przestępczości w USA? Czerpią z tych samych źródeł, z których dowiadują się o potrzebie rozszerzenia UBC. Ta olbrzymia wyrwa w postrzeganiu rzeczywistości manifestuje się później w wynikach krajowych sondaży. 2) Kiedy twórcy ankiet uzupełniają ogólnikowe pytania o dodatkowe informacje dot. UBC, sondaże zaczynają nagle generować dramatycznie odmienne rezultaty. Taka błahostka jak choćby umieszczenie przed właściwym pytaniem kwalifikatora o treści: "Znakomita większość egzemplarzy broni sprzedawanych przez koncesjonowanych dilerów na targach czy kiermaszach przechodzi przez system weryfikacji niekaralności" powoduje, że poparcie dla UBC spada poniżej progu 50 proc. Zobacz artykuł: "Americans Don't Think Universal Background Checks Extension for Gun Shows Are Needed, National Poll Finds". 3) Wystarczy przeformułować kwestionariusz w taki sposób, aby pytania o UBC zawierały bardziej szczegółowe odnośniki do praktycznego znaczenia przepisów, i papracie od razu leci na łeb. Przykłady alternatywnych zapytań: - "Czy popierasz pomysł, żeby osoba pożyczająca albo sprzedająca broń palną sąsiadowi, przyjacielowi lub któremuś z członków rodziny musiała każdorazowo płacić (w zależności od jurysdykcji) od $10 do $150 za sam transfer tej broni?" - "Czy udostępnienie znajomemu strzelby do polowań w razie awarii jego broni powinno być traktowane jak przestępstwo?" - "Na jak długo powinna iść do więzienia osoba, która podarowała kuzynowi w prezencie broń palną na urodziny?" 4) Realne życie przeczy sondażom. W roku 2016 w Maine odbyło się stanowe referendum dot. wprowadzenia UBC do lokalnego prawa. Zwolennicy tej inicjatywy przegrali różnicą 4 proc. głosów (dysponując sześciokrotnie większym budżetem operacyjnym niż NRA). W tym samym roku referendum odbyło się także w Nevadzie. Orędownicy UBC wygrali je minimalną, 0.8 proc. różnicą, ale ponieważ ustawa została niepoprawnie zredagowana i uznana przez prokuratora i FBI za nieegzekwowalną, to trafiła do szuflady na czas nieokreślony. Bloomberg wydał na stworzenie tego bubla sumę prawie dwudziestu milionów dolarów (co dało $35.30 w przeliczeniu na jeden głos), ponad trzykrotnie przebijając fundusze NRA przeznaczone na kontrpropagandę. Głosowanie w sprawie UBC odniosło symboliczny sukces tylko w stanie Waszyngton (2014), gdzie mniej niż 60 proc. obywateli zaaprobowało projekt. Złożyło się na to kilka czynników: - NRA zlekceważyło batalię, wykładając zaledwie kilkaset tysięcy dolarów na kampanię (dla porównania sam Bill Gates wydał okrągły milion); - "za" głosowali głównie mieszkańcy super demokratycznego hrabstwa King (Seattle); - budżet Bloomberga zamknął się w granicach dziesięciu milionów dolarów (za te pieniądze wykupiono na dwa tygodnie całą powierzchnię reklamową największego stanowego dziennika "The Seattle Times"). Jak widać, nawet w najbardziej sprzyjających warunkach (lewicujący elektorat, ogromna przewaga finansowa), poparcie dla UBC ledwo przekracza 60 proc. 🔸"jeśli większość Amerykanów opowiada się za silniejszą kontrolą broni, to stanowisko większości niekoniecznie znajduje odzwierciedlenie w senackich ławach" Bo Stany Zjednoczone powstały jako republika, a nie jako demokracja większościowa, gdzie grupa zmanipulowanej większości z dosłownie kilku miast może przepchnąć sobie dowolną bzdurę. Poza tym jak zauważył pewien niemiecki poeta - kto szuka prawdy, nie powinien liczyć głosów. 🔸"pozornie nonsensownej interpretacji drugiej poprawki" Samozwańczy eksperci KryPola twierdzą, że najwcześniejsza (1803), pisemnie udokumentowana wzmianka, odnosząca się wprost do 2. poprawki, autorstwa prominentnego sędziego z Wirginii, St. George'a Tuckera, jest nonsensowna. Oto jak czołowy prawnik tamtej epoki odczytywał tę klauzulę: "[2. poprawka] może być rozpatrywana jako prawdziwa gwarancja wolności. Prawo do obrony własnej jest pierwszym prawem natury. W przypadku większości rządów jak najściślejsze jego krępowanie było przedmiotem rozmyślań panujących elit. Gdziekolwiek na świecie utrzymywana jest w pogotowiu stała armia, zaś posiadania i noszenia broni zakazuje się pod byle pretekstem, tam wolność – o ile nie została już całkowicie unicestwiona – znajduje się na krawędzi zgładzenia." 🔸"W rzeczywistości druga poprawka jest produktem swoich czasów, odzwierciedlającym postrzeganą przez byłe kolonie potrzebę ochrony przed stały armią państwa" A kto ma chronić te kolonie? "Dobrze zorganizowana milicja", składająca się z CYWILÓW, KTÓRZY STAWIALI SIĘ DO SŁUŻBY Z WŁASNĄ BRONIĄ. Tak to historycznie zawsze wyglądało i było inspirowane tradycją szwajcarskich górali. Co więcej, materiał dowodowy przesądzający o tym, że 2. poprawka stosuje się bezpośrednio do poszczególnych ludzi, a nie państwowych formacji zbrojonych, jest przygniatający. Wystarczy tu wspomnieć, że akapit o broni, utrwalony na Karcie Praw, ma swoje warianty zachowane w lokalnym ustawodawstwie na szczeblu stanowym; kilka z jego ekwiwalentnych form rodziło się równolegle z konstytucją, zaś deklaracje stanów Vermont, Kentucky czy Pensylwanii kilkanaście lat PRZED jej ratyfikacją. Doprawdy nie ogarniam, jakiej ekwilibrystyki potrzeba, żeby tłumaczyć wszystkie te paragrafy inaczej niż jako prawo do posiadania i noszenia broni. 🔸"broń palna była wówczas dość prymitywna w porównaniu z śmiercionośnymi półautomatami i potężnymi magazynkami" Szybkostrzelne, wielolufowe karabiny zdolne pomieścić "dużo nabojów" istniały na długo przed powstaniem konstytucyjnej klauzuli, ba, na długo przed narodzinami jej czołowego redaktora, Jamesa Madisona. Dobrym przykładem jest kartaczownica Puckle’a, która położyła podwaliny pod późniejsze karabiny maszynowe. W opisie patentu czytamy: "broń (…) wystrzeliwuje tak wiele kul i tak prędko może być ładowana, że praktycznie uniemożliwia zdobycie jakiegokolwiek statku w drodze abordażu". Oprócz tego były jeszcze: karabin skałkowy Josepha Beltona, wypluwający około dwadzieścia pocisków w pięciosekundowych interwałach, karabiny Fergusona, miotające po sześć nabojów na minutę, oraz inne pokrewne konstrukcje, zwiastujące nieuchronny postęp w dziedzinie rozwoju broni. Zresztą nawet jeśli łaskawie uznać, że 2. poprawka rzeczywiście oddaje realia XVIII wieku, kiedy apogeum myśli technicznej były rzekomo muszkiety, to konsekwentnie trzeba by również przyznać, że 1. poprawka oddaje realia, w których szczytem medialnej komunikacji były cotygodniowe obwieszczenia na rynku miejskim, bazgroły na pergaminie i ewentualnie arkusze papieru gazetowego powielane na pruskim tyglu drukarskim. Mówiąc krótko, w interpretacji ekspertów KryPola wolność słowa gwarantowana przez Kartę Praw z 1791 roku nie obejmuje już np. Internetu ani mediów społecznościowych. 🔸"producenci broni wpłacili miliony dolarów na rzecz NRA" "Producenci broni" odpowiadają za niewielki procent wpływów pieniężnych do kasy organizacji. Z podlinkowanego przez was źródła wynika, że od roku 2005 do roku 2013 podmioty te wpłaciły łącznie między $20 a $60 mln (spory rozrzut), czyli w "najgorszym" razie średnio $6.6 mln rocznie. Jest to kropla w morzy budżetu NRA, które historycznie utrzymuje się przede wszystkim ze składek członkowskich. Cytuję CNN: "Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie NIE JEST w większości finansowane przez wytwórców broni palnej. Mniej niż 5 proc. budżetu operacyjnego NRA pochodzi od szeroko rozumianego przemysłu zbrojeniowego, włączając do tej grupy rodzinne sklepy z bronią. (…) Pieniądze, które NRA gromadzi dla celów politycznych, wpłacane są w formie donacji przez zwykłych Amerykanów. Średnia wielkość darowizny oscyluje w granicach 50 dolarów." Manipulujecie tak ordynarnie, że człowiekowi robi się niedobrze. 🔸"Przeważające dowody świadczą o tym, że masowe strzelaniny przyniosły mniej ofiar w latach, kiedy obowiązywał zakaz posiadania broni szturmowej" Kolejne kłamstwo. Przygniatające dowody świadczą o czymś dokładnie przeciwnym. Nie tyle nie doszło do żadnej redukcji liczby ofiar, ale sama koncepcja, że oto kosmetyczne zmiany w wyglądzie broni (np. usunięcie uchwytu na bagnet czy tłumika płomieni) miałyby spowodować statystycznie mierzalne spadki, jest po prostu groteskowa. Mało tego - w okresie obowiązywania prohibicji zarówno popularność, jak i sprzedaż szybkostrzelnych karabinków WZROSŁA, sami producenci zaś tak umiejętnie obchodzili wszelkie zakazy, iż dalej bez przeszkód wprowadzali na rynek nowe wersje "broni szturmowej", tyle tylko że pozbawione wypunktowanych w ustawie akcesoriów. Btw, artykuł, które cytujecie (DiMaggio et al. z 2019 roku) doskonale ukazuje beznadziejną skalę sfuszerowania tekstów o wpływie “broni szturmowej” na występowanie strzelanin. Epidemiolog z zawodu, Charlesa J. DiMaggio, karkołomnie argumentuje w nim, że w czasie egzekwowania zapisów AWB szanse zgonu w masowym mordzie z udziałem broni palnej uległy redukcji o 70 proc. ("mass shooting fatalities were 70% less likely to occur during the federal ban period"). Twierdzenie to jest tak horrendalne, że sam Klarevas nie wytrzymał i poczuł się w obowiązku wystosować list do redakcji miesięcznika medycznego z krytyką przedmiotowego tekstu. Otóż powtórna kwerenda materiału źródłowego ujawniła, że zespół DiMaggio niepoprawnie zaklasyfikował aż 62 proc. zdarzeń (21 z 34), co w efekcie pozwoliło im zafałszować wyniki na korzyść apriorycznej tezy o skuteczności restrykcji. LINKI DO ŹRÓDEŁ: Felieton z KryPola: https://krytykapolityczna.pl/swiat/co-sie-kryje-za-masowymi-strzelaninami-w-usa/ Długofalowe trendy strzelanin w USA: https://www.hoplofobia.info/strzelaniny-w-usa-ogolne-trendy/ UBC: https://www.nssf.org/americans-dont-think-universal-background-checks-extension-for-gun-shows-are-needed-national-poll-finds/ Ogólnie o sondażach dot. broni: https://www.hoplofobia.info/hoplofobia-w-polsce-wcale-nie-taka-straszna/ O pieniądzach zasilających NRA (wiele źródeł): https://www.hoplofobia.info/lobbysta/ O znaczeniu 2. poprawki: https://www.hoplofobia.info/siostrzane-republiki/ O wpływie "broni szturmowej" na wskaźniki strzelanin: https://www.hoplofobia.info/w-swiecie-fantazji-louis-klarevas-i-czarne-karabiny/

186 views · Nov 30th, 2019

Chińczycy w San Francisco kupują broń palną ze strachu przed czarną przestępczością. Obawy są oczywiście realne i uzasadnione: 80-90 proc. rozbojów w SF, których ofiarami padają Azjaci, popełnianych jest przez bandy złożone z czarnoskórych oprychów. Do tego dochodzą jeszcze liczne pobicia i nawet gwałty. Jest to jeden z tych "słodkich sekretów" miasta - wszyscy o nim wiedzą, ale niewielu ma odwagę głośno mówić o problemie. Historia konfliktów "murzyńsko-azjatyckich" w Kalifornii sięga wczesnych lat 80. XX wieku, gdy do Ameryki zaczęli masowo napływać imigranci z Korei Południowej. Osiedlali się w większości w dzielnicach kontrolowanych przez czarno-latynoskie gangi. Mało osób o tym pamięta, ale głównym powodem wybuchu krwawych zamieszek w LA w roku 1992 nie było wcale skatowanie Rodneya Kinga przez patrol drogówki. Jego spałowanie rozeszłoby się po kościach, niestety dwa tygodnie później koreańska sprzedawczyni, Soon Ja Du, wdała się w szamotaninę z czarną nastolatką, 15-letnią Latashą Harlins, podejrzewając ją o kradzież soku. Bójka skończyła się zabójstwem tej drugiej. Du strzeliła dziewczynie w tył głowy, gdy ta odchodziła od kasy. Wieczorne serwisy informacyjne wyemitowały pocięty fragment nagrania - brakowało ujęć ukazujących Harlins okładającą kobietę pięściami przy ladzie. Ława przysięgłych zarekomendowała maksymalny wymiar kary dla Koreanki - 16 lat więzienia. Sędzia nie zgodziła się z takim wyrokiem i wlepiła jej pięć lat w zawiasach + 400 godzin prac społecznych. Media były oburzone werdyktem, stając murem po stronie murzyńskiego elektoratu i podsycając gniew jego liderów. Kompletnie pomijano szerszy kontekst zabójstwa - Koreańczycy byli od lat notorycznie terroryzowani przez czarnych. W ciągu 24-36 miesięcy poprzedzających śmierć Harlins czarni mordercy zaatakowali i zabili 37 koreańskich sprzedawców, którzy jako jedyni otwierali sklepy w kolorowych dzielnicach. Zastrzelenie nastolatki stanowiło więc swoistą kulminację tej nierównej walki. Dalsza historia jest znana: ogień, mordy, zniszczenia i watahy szabrowników. Albo jak głosi oficjalna wykładnia tamtych wydarzeń w propagandzie "LA Timesa" - "niepokoje społeczne". LINKI DO ŹRÓDEŁ: O tym jak przestępczość izoluje czarnych od reszty społeczeństwa i nakręca rasowe stereotypy: https://www.hoplofobia.info/bieda-a-murzynska-przestepczosc-w-usa/ Fragment filmu dokumentalnego "Clash of Colors": https://www.hoplofobia.info/wp-content/uploads/2019/03/David-Horowitz-Clash-of-Colors-LA-Riots-of-1992.mp4

146 views · Nov 30th, 2019

Argument "równi pochyłej" jest błędem logicznym - mówią hoplofoby. Wystarczy, że uchwalimy kilka "zdroworozsądkowych" przepisów, regulujących dostęp do broni, i wszystko będzie tip-top. Nie popadajcie w paranoję - przekonują hoplofoby. Tak brzmi słodkie pieprzenie. Teraz rzeczywistość. Hierarchowie najstarszego i największego z kościołów anglikańskich wystosowali apel do brytyjskich parlamentarzystów o zakaz sprzedaży noży z ostrymi czubkami. Do apelu przyłączają się "ludzie nauki" - prominentni lekarze i psychiatrzy. "W nowoczesnym świecie XXI wieku nikt nie potrzebuje ostrych noży. Ostro zakończone noże były historycznie używane do podnoszenia z ziemi jedzenia w czasach, kiedy nie wynaleziono jeszcze widelców. Nie twierdzimy, że taki zakaz kompletnie wyeliminuje przestępczość z udziałem noży. Ciągle będzie można zadawać rany cięte, ale one nie są tak groźne dla życia jak kłute, które penetrują i rozrywają organy wewnętrzne." Profesor John Crichton, biegły psychiatra sądowy, członek Królewskiego Collegium Psychiatrycznego w Szkocji, dodaje do powyższego: "Wykonanie 99 proc. zwykłych czynności kuchennych nie wymaga posiadania ostrego noża." Sytuacja z nożami w UK wyraźnie eskaluje. Parę miesięcy temu do ustanowienia prohibicji nawoływał jakiś pojedynczy emerytowany sędzia. Dzisiaj są już to całe organizacje religijne i członkowie szanowanych instytucji naukowych. Pytanie: co z osobami, które będą ostrzyć stępione końcówki swoich noży? Umiejętność ostrzenia znana jest ludzkości od milionów lat. Wyobraźcie sobie - podziemie nielegalnych usług szlifierskich. Za naostrzenie noża 1000 funtów grzywny. Za recydywę - dekada w pasiakach.

156 views · Nov 30th, 2019